Xboxowe achievementy i trofea na Playstation - miły dodatek, czy jedna z największych sił napędowych ryku gier wideo ostatnich miesięcy. Jak powstały i jak wielką rolę odgrywają w życiu graczy.
Achievement, siła napędowa Xboxowej grywalności, czy fajny dodatek? Osiągnięcia które zdobywamy w grach często powodują że sama gra, fabuła czy inne aspekty schodzą na drugi plan. Liczy się każdy punkt a nie ukończony poziom, każdy kolejny zaliczony calak a nie ukończenie głównego watka gry. Sam pomyśł stworzenia możliwości zdobywania w grach kolejnych punktów za mniej lub bardziej ważne osiągi wydaje mi się trafiony w dziesiątkę. Często stare i mało ciekawe gry stają się obecnie bardzo cennymi nabytkami w biblioteczce zapalonych achievment hunterów. Natomiast nowe gry dostarczają nam coraz to wymyślniejszych i trudniejszych do zdobycia achievmentów, ale samo zdobycie ich daje nam prawo do pochwalenia się nimi w gronie graczy z całego świata.
Game scores () są punktami zdobywanymi za odblokowanie szczególnych osiągnięć (Achievements) w grach na konsole Xbox 360, takich jak przechodzenie poziomów, zbieranie unikalnych itemów czy osiągnięcia online. Pierwotnie, gry retail, czyli takie które sprzedawane są normalnie sklepach detalicznych, na Xboxa 360 dawały nam możliwość zdobycia 1000 GSów, podczas gdy gry arcade, zazwyczaj ściągane z Xbox Live posiadały maksymalnie 200 punktów do zdobycia. Liczba achievmentów w grach typu retail nie jest ściśle określona, w grach typu arcade ich liczba wynosi zazwyczaj 12.
W lutym 2007 roku, Microsoft na swoim oficjalnym blogu o GSach, ogłosiło że producenci gier muszą przestrzegać kilku zasad dotyczących achievmentów. Liczba możliwych do zdobycia GSów musi być równa 1000, dozwolono także na powiększenie tej liczby o 250 za sprawą wydawanych dodatków, dostępnych za pośrednictewm tylko Xbox Live, odpłatnie bądź za darmo, wybór należał już tylko do producenta. Łatwo się domyśleć ktorą opcję wybierali developerzy.
Z samymi achievmentami i gamescores jest różnie. Bywa tak że w grach typu retail maksymalna liczba GSów jest mniejsza niż 1000, jest tak np w grze Lord of the Rings: BFME 2 wydanej w roku 2006 gdzie można zdobyć tylko 705 gsów. Do gier typu arcade zaczęły powstawać dodatki w których można zdobyć dodatkowe punkty i tak liczba ta wzrosła do 250. Obecnie Maksymalna ilość możliwych do zdobycia GSów została powiększona z 1000 do 1250. Wyjątkami są gry - Halo 3, gdzie można zdobyć 1750 , Gears of War 2 1425 oraz Fable 2 i Fallout 3, w obydwu tych grach można zdobyć 1350 .
Achievmenty pojawiły się także w grach na PC, pierwszy raz w Halo 2. Niestety przez to że gry często były hackowane straciły one na swojej wartości. Obecnie cieszącą się największą popularnością grą z achievmentami na PC jest chyba World of Warcraft, gdzie sam pomysł z osiągnięciami pojawił się dopiero wraz z wydaniem drugiego dodatku o nazwie Wratch of the Litch King. Playstation 3 również posiada swój odpowiednik achievmentów zwany trophies, ale to już inna bajka :P
Sam pomysł umieszczenia gamescore w grach wydaje sie być pomysłem od początku do końca dobrze przemyślanym przez Microsoft. Sama polityka markentigowa firmy Billa Gates (obecnie - byłej firmy Gates'a) opierała się na zdobyciu jak największej rzeszy wielbicieli i fanów głównie za sprawą jak najwyższej grywalności. Same osiągnięcia pojawiły się już w pierwszej wersji Xboxa ale nie były jeszcze tak dopracowane jak w 360. Główne cele jakie postawiła sobie firma Microsoft przed wydaniem swojej konsoli nowej generacji były następujące: jak największa baza dostępnych materiałów online i budowa silnej społeczności graczy łączącej się za pomocą XBox live, a powstanie gsów i achievmentów zapewne zachęciło graczy z całego świata do łączenia się za pomocą sieci i zdobywania osiągnięć online. Obydwa cele zostały zapewne zrealizowane przez MS, mimo że sama usługa Live jest płatna, podczas kiedy w PS3 wszystko jest za darmo. Inne konsole obecne na rynku w tamtym czasie (rok 2002) były daleko za Xboxem. SEGA ze swoim Dreamcastem próbowała stworzyć własną społeczność i centrum online ale ograniczały ich aspekty techniczne, głównie ze względu na to że w czasach świetności DC (1999 rok) większość ludzi używała jeszcze powolnych modemów co uniemożliwiało grę bez lagów czy nawet stałego połączenia z serwerem. Inny konkurent XBoxa 360, w tamtych czasach to jeszcze konsola Playstation 2 które nie posiadało wbudowanej karty sieciowej umożliwiającej połączenia się z internetem. Niektórym może wydawać się, że game scores mogą mieć mało wspólnego z grą po sieci zwłaszcza w grach które są tylko single player i osiągnięcia mogą być zaliczone w grze offline. No ale co z tego że masz nabite kilkadziesiąt tysięcy GSów skoro nie możesz się pochwalić nimi przed innymi posiadaczami Xboxa? Wiem że niektórzy przechodzą gry wyłącznie dla własnej satysfakcji, przeżywanej w kąciku swojego pokoju. Gdyby istniał tylko ten typ graczy same GSy byłyby zbędne według mnie.
Achievmenty i GSy znacząco zmieniły pojęcie samej rozgrywki. Zaczęły się liczyć tylko kolejne nabite punkty. Tak jak to napisałem już wcześniej niektóre znakomite gry przestały być postrzegane jako dawkę naprawdę dobre rozrywki a zaczęły być oceniane pod kątem trudności zaliczenia calaka czy chociażby wyciśnięcia z niej jak największej liczby . Często gry wydane parę lat wcześniej i biedne jak brazylijskie slumsy, na aukcjach internetowych takich jak ebay są w cenach obecnych premier. Tak jest w przypadku gry Avatar, której średnia ocen nie przekracza 3/10, ale każdy achievement hunter ("łowca osiągnięć") oddałby za nią swoje GTAIV. Dlaczego? Dlatego że w Avatar jest tylko pięć achievmentów za które można zarobić okrągły tysiączek . Słyszałem też kiedyś o grze w której za jeden achievement można dostać 500. Była to chyba pierwsza część Fify wydana na Xboxa 360.
Kolejnym zjawiskiem powiązanym a samymi achievmentami jest powstanie nowego typu graczy. Postanowili oni że będą zarabiać na życie nabijając innym graczom punkty na ich gamertag. Wystarczy dać takiemu ziomkowi swój nick na Xbox Live, hasło do konta i określić ilość punktów które ma nam nabić. Mało tego, u niektórych takich delikwentów można zamówić konkretne osiągnięcia w ustalonych grach, na przykład wtedy kiedy brakuje nam jednego achievmenta do calaka. Ja bym dał takiemu do zdobycia dla mnie achievmenta Seriously 2.0 w Gears of War 2 (zabij łącznie 100.000 przeciwników... )Zazwyczaj posiadają oni swoją własną ogromną biblioteczkę gier i wykonują za nas brudną robotę. Jak znaleźć takich ludzi? Wystarczy wpisać w szukarke ebay achievements i zamówić usługi takiego playera. Nic dziwnego że gracze tego typu nazywani są achievements whores (kto nie wie co to whore, niech sobie wpisze np w megaslownik.pl :P).
Nie wiem czy ktoś z Was słyszał o człowieku, który jako pierwszy na świecie planuje zdobyć milion , jego nick w Xbox Live to Stallion83, obecnie posiada prawie 320k i od września ubiegłego roku regularnie nabija kolejne punkty. Może będzie pierwszym graczem Xbox 360 który pojawi się w księdze rekordów Guinessa, kto wie... Ja życzę temu panu powodzenia i szczęścia w życiu prywatnym (o ile takie posiada), no i zapraszam na jego blog.
Łukasz Malaka
Gramy w WoWa
Ciekawostki dotyczące WoWa.
piątek, 7 października 2011
środa, 28 września 2011
Czy aby na pewno World of Warcraft?
World of Warcraft, płatna gra. Ogólny opis gry. Płatność w grze. Czy warto poświęcić czas i pieniądze na tą grę RPG? Ten artykuł poniekąd "naświetli" Wam ten temat.
Xaxupi
Od dawna zastanawiam się nad mmorpg World of Warcraft, dokładniej to, czy wart jest uwagi i swojej ceny (która na dzisiejsze czasy nie jest aż tak wysoka jak to miało miejsce kiedyś). Pozwolę sobie wymienić kilka pozytywnych elementów, które nam ta gra oferuje.
Zacznijmy od ogromnego świata, jakim World of Warcraft dysponuje… zwiedzenie każdej lokacji zajęłoby nam naprawdę bardzo dużo godzin… Kolejnym elementem jest grafika, która jest świetna! (choć są gracze, którym akurat ten „typ” grafiki nie przypadł do gustu). Sam rozwój postaci, a raczej jego możliwości są ogromne, rzadko, które gry mmorpg dysponują tak rozbudowanym systemem rozwoju postaci. Grafika i system gry – wszystko to jest uzupełnione genialną oprawą dźwiękową, można powiedzieć, że dźwięk wręcz „wtapia się” w grafikę – jest dobrany po prostu idealnie i nadaje klimat całej rozgrywce. Jak wiemy gra wydawana i stworzona jest przez firmę Blizzard – a co z tym idzie? Zyskujemy profesjonalny support (pomoc techniczną w razie problemów).
Warto wspomnieć, że gra posiada świetnie rozbudowane PvP, klasy są zbalansowane, a pojedynkować się możemy na arenach, polach walk, w zamkach itp… Uważam, że każdemu spodoba się takie rozwiązanie. Podsumowując grafika, dźwięk i rozgrywka idą w parze z klimatem – co oznacza, że są wręcz idealnie dobrane na nasze potrzeby.
Wszystko to za cenę 80 złotych co 2 miesiące. Opłaca się? Uważam, że tak. To co otrzymujemy za taką cenę, to znacznie więcej. Decyzja należy do Was. Mnie osobiście mmorpg World of Warcraft do siebie przekonał.
Runes of Magic czy World of Warcraft?
Konfrontacja dwóch wspaniałych gier RPG. Jakie cechy posiada każda z nich? Różnice oraz podobieństwa obydwu gier. Na co należy zwrócić największą uwagę..
Dzisiejszy artykuł przedstawi Wam dwie wspaniałe gry RPG, a właściwe ich priorytetowe elementy. Będzie on pomocny dla tych, którym ciężko jest dostrzec podobieństwa oraz różnice tych gier, gdyż dla amatora gry rzeczywiście będą one identyczne. Zapewne wielu z Was już się niecierpliwi, więc już rozpoczynam...
Podobieństwa, w obu tych grach możemy odnaleźć masę wspólnych elementów, takie jak np. Iinterfejs Użytkownika, system poruszania się, rzucanie czarów czy używanie różnorodnych umiejętności, a nawet grafika gry (faktem jest, że darmowe MMORPG Runes of Magic troszkę gorzej wypada przy World of Warcraft, jednakże przeciętny gracz nie dostrzeże różnic i stwierdzi, że grafika jest „taka sama”) – i nawet ja nie będę negować tego stwierdzenia. Następnymi podobnymi elementami gier są: instancje (lokacje gdzie przy końcu musimy się rozprawić z tzw. Bossem); system gildii; system rang; system PvP (to mamy akurat oferują nam wszystkie darmowe mmorpg; walki między zamkami, a to wszystko za darmo!…, a z drugiej strony odpłatnie w przypadku WoW’a.
Teraz wymienię parę różnic, a właściwie jedną, która aż prosi się by ją tu wpisać… (a także bardzo mi się podoba). Jest to system dwu-klasowości postaci (tyczy się gry Runes of Magic). Otóż po osiągnięciu poziomu dziesiątego przez naszego bohatera, dostajemy możliwość wybrania drugiej klasy postaci (tzw. podklasy). Obie posiadane przez nas klasy musimy expić osobno (tzn. nie możemy expić dwóch klas jednocześnie). World of Warcraft z kolei oferuje nam większy wybór ras, gdy w Runes of Magic możemy wybierać pomiędzy ludźmi lub elfami, jednak RoM wciąż świetnie reprezentuje darmowe MMORPG.
Teraz na pewno zastanawiacie się co wybrać? To ja Wam powiem: Wypróbujcie oba tytuły, tak jest po prostu najrozsądniej – zobaczycie sami, co Wam odpowiada, ponieważ te dwie gry stoją na bardzo wysokim poziomie.Oczywiście tym, którzy nie chcą wydawać pieniędzy na grę mogą cieszyć się Runes of Magic (któremu nie wiele brakuje do WoW’a). I oto konfrontacja dwóch gigantów MMORPG dobiegła końca. Mam nadzieję, że mój artykuł będzie dla kogoś pomocny.
Xaxupi
Dzisiejszy artykuł przedstawi Wam dwie wspaniałe gry RPG, a właściwe ich priorytetowe elementy. Będzie on pomocny dla tych, którym ciężko jest dostrzec podobieństwa oraz różnice tych gier, gdyż dla amatora gry rzeczywiście będą one identyczne. Zapewne wielu z Was już się niecierpliwi, więc już rozpoczynam...
Podobieństwa, w obu tych grach możemy odnaleźć masę wspólnych elementów, takie jak np. Iinterfejs Użytkownika, system poruszania się, rzucanie czarów czy używanie różnorodnych umiejętności, a nawet grafika gry (faktem jest, że darmowe MMORPG Runes of Magic troszkę gorzej wypada przy World of Warcraft, jednakże przeciętny gracz nie dostrzeże różnic i stwierdzi, że grafika jest „taka sama”) – i nawet ja nie będę negować tego stwierdzenia. Następnymi podobnymi elementami gier są: instancje (lokacje gdzie przy końcu musimy się rozprawić z tzw. Bossem); system gildii; system rang; system PvP (to mamy akurat oferują nam wszystkie darmowe mmorpg; walki między zamkami, a to wszystko za darmo!…, a z drugiej strony odpłatnie w przypadku WoW’a.
Teraz wymienię parę różnic, a właściwie jedną, która aż prosi się by ją tu wpisać… (a także bardzo mi się podoba). Jest to system dwu-klasowości postaci (tyczy się gry Runes of Magic). Otóż po osiągnięciu poziomu dziesiątego przez naszego bohatera, dostajemy możliwość wybrania drugiej klasy postaci (tzw. podklasy). Obie posiadane przez nas klasy musimy expić osobno (tzn. nie możemy expić dwóch klas jednocześnie). World of Warcraft z kolei oferuje nam większy wybór ras, gdy w Runes of Magic możemy wybierać pomiędzy ludźmi lub elfami, jednak RoM wciąż świetnie reprezentuje darmowe MMORPG.
Teraz na pewno zastanawiacie się co wybrać? To ja Wam powiem: Wypróbujcie oba tytuły, tak jest po prostu najrozsądniej – zobaczycie sami, co Wam odpowiada, ponieważ te dwie gry stoją na bardzo wysokim poziomie.Oczywiście tym, którzy nie chcą wydawać pieniędzy na grę mogą cieszyć się Runes of Magic (któremu nie wiele brakuje do WoW’a). I oto konfrontacja dwóch gigantów MMORPG dobiegła końca. Mam nadzieję, że mój artykuł będzie dla kogoś pomocny.
Xaxupi
Też lubisz gry komputerowe pełne przemocy?
Przyjęło się powszechnie uważać, że gry komputerowe mają negatywny wpływ na nasze młodsze pociechy i w ogromnym stopniu przyczyniają się do wzrostu agresji wśród grających. Na ile jest to prawda, a na ile uprzedzenia osób, które same nie potrafią czerpać radości z wirtualnej rozrywki?
Po pierwsze, należy otwarcie pogodzić się z tym, że w nowoczesnych grach faktycznie bardzo często pokazywane są sceny przemocy: krew, bójki, zabijanie. Tytuły takie jak Grand Theft Auto czy Diablo przyprawiły niejednego rodzica o zawrót głowy. Niestety, zawiodę grono pasjonatów gier komputerowych, którzy ewentualnie czytają ten tekst i przyznam uderzając się w pierś: niektóre gry rzeczywiście mogą mieć negatywny wpływ na młodzież. Dotyczy to jednak młodzieży wyjątkowo młodej, znaczy się dzieci. Niedojrzałe, podatne umysły chłoną jak gąbki wydarzenia przeżywane na monitorze, dlatego regularna dawka przemocy nie służy im za dobrze.
Korneliusz Smolik
W ciągu kilku lat gry komputerowe zrewolucjonizowały komputerową branżę i na stałe wdarły się między sklepowe półki zarówno te tradycyjne jak i e-sklepy. Nie od razu ich kariera była tak zauważalna: pierwsze gry nie przyciągały aż tak uwagi opinii publicznej, zazwyczaj były to nieskomplikowane platformówki lub zabawy logiczne. Rozwój technologiczny przyniósł ze sobą nieporównywalnie większe możliwości techniczne, a co za tym idzie producenci gier mogli zaoferować produkty o znacznie lepszej grafice, dynamice i pomysłowości. Coraz częściej pojawiającym się elementem rozgrywki była przemoc: gracz przemierzał świat niszcząc setki wrogów, zazwyczaj w sposób mało humanitarny. Debata publiczna wielokrotnie podejmowała już temat gier komputerowych i ich rzekomego negatywnego wpływu na odbiorcę, szczególnie intensywnie krytykuje się je w Polsce.
Dlaczego tak jest i co w zasadzie powoduje, że pojawiają się krytyczne głosy w kierunku gier komputerowych?
Po pierwsze, należy otwarcie pogodzić się z tym, że w nowoczesnych grach faktycznie bardzo często pokazywane są sceny przemocy: krew, bójki, zabijanie. Tytuły takie jak Grand Theft Auto czy Diablo przyprawiły niejednego rodzica o zawrót głowy. Niestety, zawiodę grono pasjonatów gier komputerowych, którzy ewentualnie czytają ten tekst i przyznam uderzając się w pierś: niektóre gry rzeczywiście mogą mieć negatywny wpływ na młodzież. Dotyczy to jednak młodzieży wyjątkowo młodej, znaczy się dzieci. Niedojrzałe, podatne umysły chłoną jak gąbki wydarzenia przeżywane na monitorze, dlatego regularna dawka przemocy nie służy im za dobrze.
Przede wszystkim wciągające gry sprzyjają powstawaniu uzależnień, a co za tym idzie, dzieci stają się agresywne, gdy próbuje się je odciągnąć od gry komputerowej i zachęcić do, załóżmy, nauki albo zobaczenia czy w sieci znajdują się jakieśwartościowe artykuły. Legendarne stały się już przypadki, gdy chłopak rzuca się z krzesłem albo pięściami na matkę, która wyłączyła prąd, bo dziecko całe dnie przesiadywało przy Tibii. Mało tego, w Azji dochodziło do omdleń z powodu kilkudobowych sesji w World of Warcraft bądź Starcrafta! Niezbyt rozgarnięty rodzic na takie informacje zareaguje pewnie lękiem przed tym, że jego dziecko rzuci się na niego z nożem albo inną bronią, żeby zdobyć kolejny poziom doświadczenia (jak w RPG). Prawda jest nieco bardziej złożona, natomiast winnych owych sytuacji nie należy doszukiwać się wśród producentów gier, lecz paradoksalnie wśród rodziców!
Cała sztuka polega na tym, aby umiejętnie zarządzać czasem i dostępem pociech do dóbr multimedialnej rozrywki. Jeszcze kilka lat temu w Polsce praktycznie nie istniała kontrola wydawnictw komputerowych, daleko naszej scenie było do profesjonalizmu, co owocowało tym, że każde dziecko mogło mieć każdą grę. Rodzice nie bardzo się tym interesowali, bo sami nie wiedzieli w czym rzecz. Klucz do sukcesu polega na egzekwowaniu ograniczeń wiekowych, z którymi na szczęście obecna sytuacja wygląda już przejrzyściej. Zastanówmy się: jeśli osoba dorosła ma prawo do oglądania filmów pornograficznych to dlaczego ma nie mieć prawa do grania w krwawą grę komputerową? I dlaczego ma nie stracić taką możliwość z powodu dziecka, które dorwało się do produktu nieprzeznaczonego dla niego, co jest ewidentnym zaniedbaniem ze strony opiekunów.
Druga sprawa to dostępność gier komputerowych w formie nielegalnej. Za pośrednictwem sieci każdy może ściągnąć dowolne oprogramowanie, trudno więc oczekiwać, że ktoś zabroni 12-latkowi ściągnąć gry od 18 roku życia. Po raz kolejny warto zwrócić tu uwagę na rolę rodzica, który powinien monitorować poczynania dziecka przed komputerem, jeśli nie są to w jego mniemaniu korzystne usługi. Akty agresji wynikłe z powodu grania w gry komputerowe to niewątpliwy dowód na to, że dziecko jest niedojrzałe, dlatego tym bardziej do rodziców należy obowiązek zadbania o rozwój dziecka bez negatywnych wpływów.
Innymi słowy, problem agresji w grach komputerowych jest obecny, jednak nie wolno winić tu samej wirtualnej twórczości, gdyż byłoby to niesprawiedliwe i krzywdzące. Zamiast iść po najprostszej linii oporu i zwalić wszystko na gry lepiej zadbać o rozwój młodego człowieka tak by odpowiednio ukształtowany mógł w odpowiednim dla siebie wieku czerpać przyjemność z multimedialnej rozrywki, nawet w tym brutalnym wydaniu.
Subskrybuj:
Posty (Atom)